Park prehistorycznych dinozaurów z oceanarium - tak reklamuje się dream park w odległości ok.65km od nas.
Wiec jak tu się nie wybrać.
Droga dobra, dwupasmowa - przed nami pojawiał rozkładały się leniwie w słońcu szczyty górskie.
Park przywitał nas długą kolejką - dziadek dzielnie stał w kolejce a obsługa parku wszystkie dzieci zaprosiła do miejsca gdzie był cień i duuużo chłodniej.
Dziadek kupił bilety i ... zaczęło się....
Oceanarium prehistoryczne zamknięte - awaria... wielka szkoda bo to atrakcja na skalę europejską.
Zdjęcia nie oddają radości i zachwytu Kubusia. Każdego dinozaura można dotknąć, każdy wydaję dźwięki, każdy jak prawdziwy.
Tyranozaur, stegozaur, brontozaur, itd itd nawet mamut się załapał do parku.
Kubuś jako jedyny złapał największego dinozaura za ogon i ciągnął... a on ryczał a Kubuś i inne dzieci miały super ubaw.
Chwila odpoczynku i ... mamy park linowy dla dzieci. Każde dziecko jak Kukuczka i Wielicki.
Wszystko ogrodzone siatkami, bezpieczne i bardzo dobrze zrobione - z dużym pomysłem.
Ufff... chwila odpoczynku ale nie dla Kubusia. Duży łyk soku, super żelek i daje na atrakcje.
Dmuchane szaleństwo dla dzieci.
Czas na posiłek i odpoczynek bo czeka nas podróż dookoła świata.
Odwiedziliśmy najważniejsze miejsca na ziemi...
Dziadek zmęczony, Kubuś zachwycony a tata spokojnie przywiózł podróżników do domu na obiadokolację.
Po obiedzie odpoczynek i zabawa w ogrodzie. Malowanie dinozaurów farbami.
A dziadek odkrył swoje skarby i Kubuś odkrył nową pasę - śrubunki... mały hydraulik :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz